komentarzy
Istnieją dwie szkoły, które prezentują odmienną taktykę dochodzenia do upragnionej sylwetki. Pierwsza z nich mówi, iż warto zaczynać od redukcji, a dopiero następnie rozpoczynać cykl masowy. Druga szkoła ma zdanie dokładnie odwrotne. Kto ma rację?
Obie szkoły mają trochę racji. Ważne są argumenty, które przemawiają za daną taktyką postępowania. Jeżeli ktoś posiada znaczną ilość tkanki tłuszczowej na poziomie 30-40%, to zaczynanie od cyklu masowego byłoby irracjonalne. Z drugiej strony, osoba stosunkowo szczupła, której poziom BF wynosi w granicach 14-16%, może śmiało zaczynać swoją przygodę na kilkutygodniowej masie. Wszystko zależy od poziomu z jakiego startujemy.
Nie można jednoznacznie stwierdzić, że jedno z tych rozwiązań jest uniwersalne i działać zawsze według tego samego schematu. Można natomiast przeplatać okresy masowe i redukcyjne w zależności od poziomu tkanki tłuszczowej.
Badania pokazują, że okres najefektywniejszego budowania masy mięśniowej następuje na poziomie 10-15% tkanki tłuszczowej. W tym okresie mięśnie szkieletowe najlepiej reagują na przyswajalność składników odżywczych. Niestety wraz ze wzrostem masy mięśniowej, rośnie również poziom tkanki tłuszczowej, co przekłada się na zwiększoną łączną masę ciała.
Jeżeli nasz poziom tkanki tłuszczowej zacznie oscylować powyżej 15% i więcej, nasz organizm zacznie chętniej gromadzić tkankę tłuszczową. Ma to również spory wpływ na tempo budowy masy mięśniowej, które skutecznie jest spowalniane. W dłuższym okresie czasu, kontynuując cykl masowy, zaczniemy się po prostu “zalewać”.
Jeżeli zależy Ci na budowie masy mięśniowej, staraj się nie przekraczać 15-procentowego poziomu tkanki tłuszczowej. Po tym czasie mięśnie nie reagują już tak na składniki odżywcze i zaczynamy zbierać więcej tłuszczu, aniżeli mięśni. Jeżeli dojdziesz do tego poziomu, zrób kilkutygodniową redukcję lub tzw. mini Cut, a Twoje mięśnie znowu będą rozwijać się efektywnie.