Dodane przez  
iOco
  dnia 08.11.2018r
komentarzy

Boostery testosteronu – hit czy kit?

Boostery testosteronu – hit czy kit?

Testosteron to bez wątpienia najważniejszy hormon męski odpowiadający za budowanie masy mięśniowej i siły, dający energię i odpowiadający za sprawność seksualną. Ważną kwestią zatem staje się utrzymanie jego poziomu na odpowiednim pułapie. Pomóc w nim mają nam rzekomo suplementy, które okraszone są dźwięczną nazwą Booster. Czy to faktycznie działa?
 

Czym są boostery testosteronu?

Boost z ang. “podnosić”, Booster – “wzmacniacz, propagator”. Zatem łatwo wydedukować, że boostery mają pomóc nam w podniesieniu/zwiększeniu poziomu testosteronu. W skład większości produktów wchodzą następujące substancje:

  • Buzdyganek naziemny (tribulus terrestris)

  • Kwas d-asparaginowy (DAA)

  • ZMA (cynk+magnez+B6)

 

Do niektórych bardziej zaawansowanych suplementów dodawane są następujące składniki:

  • Ekstrakt z kozieradki (Trigonella foenum-graecum)

  • Ekstrakt z MACA (Lepidium meyenii)

  • Ekstrakt z żeń-szenia (Panax ginseng)

  • Ekstrakt z granatu (Punica granatum)

  • Ekstrakt z Ashwagandhy

  • itd

 

Jak działają boostery testosteronu?

Podstawowy skład ma za zadanie podnieść poziom testosteronu poprzez zlikwidowanie niedoborów takich witamin jak: C, D i minerałów: cynku, magnezu i wapnia. I już na początku pojawia się problem. Jeżeli nie masz niedoborów tych substancji, to zwyczajnie w świecie, nie zadzieje się nic.

Najpopularniejszy składnik jakim jest buzdyganek naziemny, nie wpływa na poziom testosteronu, co udowodniły rozliczne badania.

Kwas D-asparaginowy wygrywa w tej batalii, gdyż udowodniono że ma on wpływ na poziom testosteronu. Niestety nie są to jakieś spektakularne efekty i z reguły nie trwają zbyt długo.

Konkludując, pojedyncze formy witamin mogą okazać się lepszym rozwiązaniem w kwestii zwiększenia poziomu testosteronu, a przy tym dużo tańsze.
 

To znaczy, że boostery wcale nie działają?

Niektóre boostery, w szczególności te o bogatym składzie, mogą przyczyniać się do zwiększenia poziomu testosteronu, ale jak w przypadku DAA, są to efekty bardzo nikłe. Nie ma co liczyć na skoki do poziomu górnych widełek. Aby nie być gołosłownym przetestowałem na własnym organizmie jeden z lepszych środków na rynku. Lepszy w tym kontekście oznacza środek o bardzo rozbudowanym składzie, który miał działać cuda. W czasie suplementacji pilnowałem w 100% diety i trenowałem tyle co zwykle. Przed rozpoczęciem suplementacji zrobiłem kompleksowe badania.

Jako, że nigdy nie sięgałem po żadne substancje “zabronione”, efekt powinien być miarodajny. Po 30 dniach ponowiłem wszystkie badania. Poziom testosteronu faktycznie wzrósł o 0,8 jednostek ng/mol. Czy to dużo jak na wydane 200zł? Obawiam się, że to był maks, co można było wycisnąć z tego środka. Niestety nie jestem w stanie odpowiedzieć, jak długo ten efekt się utrzymał, tym bardziej, że liczne badania sugerują, iż w/w substancje nie są w stanie utrzymać podniesionego poziomu na dłuższą metę.
 

Podsumowanie

Zapewne marketingowo Boostery Testosteronu wyglądają rewelacyjnie. Niestety w praktyce przynoszą znikome i krótkotrwałe efekty. Jeżeli nie cierpisz na niedobór witamin i minerałów, może się okazać, że efekt będzie dosłownie “żaden”. Zanim zdecydujesz się na zakup, zrób badania i zobacz czy nie wystarczy dodać do diety kilku składników odżywczych, które mogą odbić Twój testosteron. Jeśli natomiast liczysz na efekty podobne do SAA (czego jestem stanowczym przeciwnikiem), to szkoda Twojego czasu i pieniędzy.

 

Autor: Grzegorz Mikuła – Studio Mocy