Dodane przez  
iOco
  dnia 08.11.2018r
komentarzy

Produkty przetworzone i ultra-przetworzone – gdzie jest granica?

Produkty przetworzone i ultra-przetworzone – gdzie jest granica?

Ostatnio wprowadzony termin żywności “ultra-przetworzonej” narobił niemałe zamieszanie w świecie dietetyki. Wiele kontrowersji budzi dziś już samo użycie terminu “żywność przetworzona”. W końcu nie każdy produkt przetworzony jest zły. Postanowiono w związku z tym, oddzielić produkty mocno przetworzone, od tych które przetwarzane są w stopniu nie wpływającym znacząco na utratę wartości odżywczych.

 

O co ten cały zamęt?

Idąc po poradę do dietetyka dostawaliśmy surowy przekaz: “Unikaj żywności przetworzonej”. Jeśli ktoś chciał faktycznie przestrzegać dosłownie tego nakazu, musiał spożywać mleko prosto od krowy, owoce i warzywa zerwane bezpośrednio z krzaczka czy wizytę u rzeźnika, aby dostać mięso prosto po uboju. Zapominamy jednak, że już sama obróbka termina czy dodanie np. cukru do naszego produktu, jest formą przetwarzania żywności.

Przeciwnicy wrzucania wszystkiego do jednego wora, postanowili wprowadzić zatem nowy termin, jakim jest ultra-przetworzona żywność. Ma ona ewidentnie postawić granicę pomiędzy produktami przetworzonymi nieznacznie np. poprzez zamrożenie czy rozdrobnienie, a produktami, które w znaczącym stopniu są pozbawione wartości odżywczych.

 

Które produkty zaliczamy do żywności ultra-przetworzonej?

Wyrożniamy 3 etapy przetwarzania żywności.

I etap – przetwarzanie pierwotne: na tym etapie sprawdzamy czy żywność jest jadalna. Takim procesem może być objęty ubój zwierząt, zbiory ziarna czy łuskanie orzechów. Nie ma żadnych przesłanek, aby na tym etapie żywność utraciła jakiekolwiek walory odżywcze

II etap – obejmuje głównie obróbkę termiczną i zaliczamy do niego: zamrażanie, gotowanie, konserwowanie itd.

III etap – ma miejsce wówczas, gdy produkt poddajemy: aromatyzacji, wprowadzeniu do produktów dodatkowych cukrów lub tłuszczy, a także kiedy produkt narażony jest na chemiczną konserwację.
 

To właśnie na trzecim etapie dochodzi o ultra-przetwarzania. Największy spór natomiast toczy się o etap 2. Do tej kategorii możemy zaliczyć np. mrożone warzywa, dżemy naturalnie słodzone, naturalne soki owocowe itd. Dla lepszego zobrazowania podaje kilka przykładów:

-Ziemniak surowy (etap I), Ziemniak gotowany (etap II), Chipsy (etap III)

-Kawa parzona (etap I), Kawa mrożona (etap II), Cappuccino (etap III)

-Świeżo wyciśnięty sok (etap I), Słodzony sok (etap II), Napój energetyczny (etap III)

 

Co to oznacza dla zwykłego konsumenta?

Spory ekspertów od żywienia, dietetyków, producentów żywności i instytutów badawczych nie bardzo powinny nas obchodzić. Daje to natomiast ciekawy obraz, jak my powinniśmy postrzegać przetworzoną żywność. Przede wszystkim podejście ortodoksyjne w tym wypadku, pozbawi nas możliwości korzystania z wielu produktów i dań, które nie mają absolutnie większego wpływu na nasze zdrowie. Również etap II cechuje się znikomą utratą wartości odżywczych (rzecz jasna w zależności od formy obróbki).

Powinniśmy natomiast z całą stanowczością, unikać żywności określanej mianem “ultra-przetworzonej”. To właśnie te produkty powinno się traktować jedynie słusznie, jako produkty przetworzone. Na próżno szukać w nich wartości odżywczych, za to znajdziemy całą listę konserwantów, wypełniaczy i aromatów. Im dłuższy skład na opakowaniu, tym bardziej powinniśmy się zastanawiać, czy faktycznie chcemy tym katować nasz organizm.