komentarzy
Ostatnio wprowadzony termin żywności “ultra-przetworzonej” narobił niemałe zamieszanie w świecie dietetyki. Wiele kontrowersji budzi dziś już samo użycie terminu “żywność przetworzona”. Wiadomo, że zdrowa żywność to podstawa diety oraz zdrowego organizmu, natomiast nie każdy produkt przetworzony jest zły. Postanowiono w związku z tym oddzielić produkty mocno przetworzone, od tych które przetwarzane są w stopniu nie wpływającym znacząco na utratę wartości odżywczych.
Po zapoznaniu się z obróbką żywności przetworzonej warto wprowadzić do codziennej diety kilka alternatyw, jak np. orzechy, czy wiele innych produktów które zaspokoją chęć na coś „do schrupania”.
Idąc po poradę do dietetyka dostawaliśmy surowy przekaz: “Unikaj żywności przetworzonej”. Jeśli ktoś chciał faktycznie przestrzegać dosłownie tego nakazu, musiał spożywać mleko prosto od krowy, owoce i warzywa zerwane bezpośrednio z krzaczka czy wizytę u rzeźnika, aby dostać mięso prosto po uboju. Zapominamy jednak, że już sama obróbka termiczna czy dodanie np. cukru do naszego produktu, jest formą przetwarzania żywności.
Przeciwnicy wrzucania wszystkiego do jednego wora postanowili wprowadzić zatem nowy termin, jakim jest ultra-przetworzona żywność. Ma ona ewidentnie postawić granicę pomiędzy produktami przetworzonymi nieznacznie np. poprzez zamrożenie czy rozdrobnienie, a produktami, które w znaczącym stopniu są pozbawione wartości odżywczych.
Wyróżniamy 3 etapy przetwarzania żywności:
I etap – przetwarzanie pierwotne: na tym etapie sprawdzamy czy żywność jest jadalna. Takim procesem może być objęty ubój zwierząt, zbiory ziarna czy łuskanie orzechów. Nie ma żadnych przesłanek, aby na tym etapie żywność utraciła jakiekolwiek walory odżywcze.
II etap – obejmuje głównie obróbkę termiczną i zaliczamy do niego:
III etap – ma miejsce wówczas, gdy produkt poddajemy:
To właśnie na trzecim etapie dochodzi o ultra-przetwarzania. Największy spór natomiast toczy się o etap 2. Do tej kategorii możemy zaliczyć np.
Dla lepszego zobrazowania podaje kilka przykładów:
Spory ekspertów od żywienia, dietetyków, producentów żywności i instytutów badawczych nie bardzo powinny nas obchodzić. Daje to natomiast ciekawy obraz, jak my powinniśmy postrzegać przetworzoną żywność. Przede wszystkim podejście ortodoksyjne w tym wypadku, pozbawi nas możliwości korzystania z wielu produktów i dań, które nie mają absolutnie większego wpływu na nasze zdrowie. Również etap II cechuje się znikomą utratą wartości odżywczych (rzecz jasna w zależności od formy obróbki).
Powinniśmy natomiast z całą stanowczością, unikać żywności określanej mianem “ultra-przetworzonej”. To właśnie te produkty powinno się traktować jedynie słusznie, jako produkty przetworzone. Na próżno szukać w nich wartości odżywczych, za to znajdziemy całą listę konserwantów, wypełniaczy i aromatów. Im dłuższy skład na opakowaniu, tym bardziej powinniśmy się zastanawiać, czy faktycznie chcemy tym katować nasz organizm.