Dodane przez  
iOco
  dnia 08.11.2018r
komentarzy

Walka o neutralność Internetu trwa

Po zeszłotygodniowym głosowaniu w FCC walka o neutralność Internetu trwa

FCC, czyli Federal Communications Commission, to amerykańska agencja rządowa, która dotychczas m.in. stała na straży neutralności Internetu. W zeszłotygodniowym głosowaniu, pod naciskami lobbystów reprezentujących dostawców Internetu, Komisja ta przegłosowała jednak regulację, wedle której nie będzie dłużej się tym zajmować. Wywołało to falę protestów i uzasadnionych obaw o neutralność Internetu i możliwość wprowadzania nieuzasadnionej cenzury sieci czy limitowania dostępu do wybranych (przez dostawców Internetu) treści.

FCC oficjalnie broni się tym, że dostawca Internetu powinien mieć możliwość (w ramach "wolnego rynku") kształtowania swoich umów ze swoimi klientami wedle jego uznania, w sposób analogiczny np. do dostawców telewizji kablowej. Dostawcy telewizji mogą bowiem pobierać dodatkowe opłaty za dostęp do konkretnych treści – kanałów czy pakietów kanałów, natomiast w Internecie wszystko było "równe". Każdy miał zapewnioną możliwość dostępu do tych samych treści. Wg FCC było to "niesprawiedliwe" dla dostawców, gdyż np. niektóre usługi internetowe zużywają bardzo duże ilości transferu (np. Playstation Network – pobieranie dużych gier; Netflix – pobieranie filmów w wysokiej rozdzielczości; itd.), co przynosi "straty" dostawcom sieci. Opierając się na tych (oficjalnych) przesłankach Komisja uznała, że nie będzie zabraniała dostawcom blokowania dostępu do pewnych treści/usług. Choć powyższe argumenty można zrozumieć, w praktyce ich zastosowanie wiązać się będzie z utratą neutralności przez Internet i wprowadzeniem ukrytej cenzury. Dostawca mógłby bowiem zablokować dostęp do dowolnej witryny internetowej – np. takiej, która publikuje treści nieprzychylne dostawcy czy politykom, których on popiera.

Teoretycznie nie powinno nas to martwić, bo to przecież USA, a w Europie przynajmniej głośno nie mówi się o takich pomysłach, ale biorąc pod uwagę, iż kraje europejskie regularnie "małpują" rozwiązania prawne stosowane w USA, istnieje ryzyko, że za jakiś czas ktoś będzie chciał to wprowadzić u nas.

Na szczęście z decyzją FCC walczą sami amerykanie – i to nie tylko obywatele, ale również władze poszczególnych stanów.

Włodarze kilkunastu stanów zapowiedzieli już złożenie pozwu przeciwko w/w decyzji FCC, który według ekspertów ma pewne szanse powodzenia. Inne stany zapowiadają atak z drugiej strony, tj. na dostawców Internetu – wymuszając na nich deklaracje nieblokowania treści/usług, pod rygorem zastosowania sankcji finansowych (np. utrata zwolnień podatkowych czy uniemożliwienie korzystania z publicznej infrastruktury sieciowej). Całe szczęście, że w Stanach bywają jeszcze rozsądni politycy, którzy do tego mają możliwości walki z głupimi decyzjami agencji rządowych.

Trzymamy kciuki za ich powodzenie w tej walce, oraz za to, żeby w Europie nikomu nawet nie przyszło do głowy wprowadzanie tego typu ograniczeń.

Więcej informacji na ten temat znajdziecie w poniższym artykule Klint'a Finley na Wired.com, w oparciu o który powstał niniejszy tekst.

 

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x