komentarzy
Nazwa „Puerto Rico” oznacza „bogaty port”. Tak ochrzcili wyspę Hiszpanie, którzy przybyli tu niegdyś w poszukiwaniu złota. Lokalne złoża zostały na szczęście szybko wyeksploatowane i Puerto Rico pozostało spokojną oazą szczęśliwości. Pod koniec dziewiętnastego wieku Amerykanie odbili wyspę Hiszpanom, bo kto by nie chciał mieć w swoim państwie kawałka raju? Jednak mimo że od 1917 roku wszyscy Portorykańczycy mają amerykańskie obywatelstwo, to nie głosują w wyborach do amerykańskiego kongresu ani w amerykańskich wyborach prezydenckich, są więc dodatkowo wolni od nachalnych kampanii i przedwyborczego zamętu. O polityce nikt tutaj nie rozmawia. Na dodatek mieszkańcy wyspy nie płacą federalnych podatków od dochodów. Gdybyście więc mieli narodzić się jeszcze raz, to tylko w Puerto Rico!
Największe miasto na wyspie to San Juan. Kolonialna zabudowa, fortyfikacje z czasów Kolumba, Park Palm z zapierająca dech w piersiach panoramą na zatokę i romantyczne wąskie uliczki są esencją tego miejsca. Z dworca autobusowego kursuje bezpłatny autobus turystyczny, który zabierze was na objazdową wycieczkę po unikatowej starówce Viejo San Juan. Nie można też przegapić jednego z najbardziej znanych obiektów kolonialnej architektury fortyfikacyjnej, czyli słynnej fortecy El Morro, która od czasu jej wzniesienia w szesnastym wieku skutecznie odpierała ataki najeźdźców.
Na północnym wybrzeżu Peurto Rico, w pobliżu miasteczka Isabela można łatwo uciec od zgiełku zatłoczonych kurortów. Królują tu bowiem rodzinne zajazdy nazywane paradores, gdzie można poczuć prawdziwy klimat wyspy. Reklamują się one głównie w Internecie, więc próżno szukać takich ofert w dużych biurach turystycznych. Atmosfera w nich panująca jest zupełnie inna niż w San Juan, gdzie królują pięciogwiazdkowe hotele. Także klimat tych okolic jest nieco łagodniejszy, a bliskość gór dodatkowo urozmaica krajobraz. Warto porozmawiać z lokalnymi mieszkańcami, którzy każdego przyjmują z wrodzoną życzliwością i gościnnością. A wieczorem zasiąść do wspólnej kolacji i spróbować lokalnych specjałów takich jak platan zapiekany z mięsem, smażone banany (tostones), czy pierogi z mięsnym nadzieniem (empanadilla). Do tego piwo lub słynna pinakolada i rozkładamy się na hamak, by stopniowo przenieść się na wyższy poziom odprężenia.
Jeśli ktoś ma ochotę na własne oczy zobaczyć plantację kawy z naprawdę długimi tradycjami, powinien udać się na wycieczkę w okolice miasta Ponce do Hacjendy Buena Vista. Można tutaj wziąć udział w swoistej praktycznej lekcji historii. Na początku dziewiętnastego wieku plantację kawy założyli tu Hiszpanie. Dziś można oglądać odrestaurowane kwatery niewolników, którzy pracowali na plantacji, imponujący młyn wodny, którego żarna mieliły kawę i kukurydzę oraz inne budynki epoki kolonialnej. Plantacja działała jeszcze w latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Obecnie jest jedynie obiektem pokazowym, choć skonstruowany przez Hiszpanów młyn nadal pracuje!
Najlepiej jest przyjechać tu w październiku, kiedy odbywa się doroczny festiwal kawy. Podczas jego obchodów, w szczycie zbiorów, można samemu zebrać, zmielić i zaparzyć możliwie najświeższą z kaw. Podobno ta transportowana do Europy, choć jej ziarna zrywane są nieco przedwcześnie, zaczyna tracić swoje właściwości smakowe i aromatyczne już po siedmiu dniach. Niestety to, co pijemy na co dzień jest słabą namiastką prawdziwej kawy.
El Yunque…