komentarzy
W Mołdawii jest po prostu ładnie. Tak zwyczajnie. Już od pierwszych chwil po przekroczeniu granicy Mołdawia z okien samochodu wypada naprawdę korzystnie – nie ma gór, jest za to pełno pagórków. A na tych pagórkach bezkresne pola. A na tych polach rośnie zboże. I nie tylko, a może przede wszystkim – słonecznik, którego ogromne połacie w sierpniowym słońcu wyglądają niesamowicie. Do tego lipy, olchy, brzozy – niby wszędzie tak jest, ale dopiero tu zwróciłem uwagę na przydrożne drzewa. A jeśli mało wam natury – co kilkanaście kilometrów znajdziecie przydrożne stawy, w których miejscowi łowią ryby, ale nie ma też specjalnego problemu, by się trochę w niej ochłodzić.
Mołdawia dostała rykoszetem od Gorbaczowa. Ok, co może być ciekawego w zwiedzaniu winnicy? Ano, jest kilka smaczków, o których rzeczowo opowiada pani przewodnik. Pokazuje np. specjalne schowki przeznaczone głównie dla rosyjskich i chińskich bogaczy, którzy kupują tu wino i kilka razy do roku przyjeżdżają tu na degustację. Czemu tak? Jeśli wierzyć naszej przewodniczce, wino najlepiej smakuje właśnie w warunkach tunelowych, a jego transport bardzo negatywnie wpływa na smak. Albo specjalną ukrytą komnatę, wybudowaną w związku z wprowadzeniem przez Michaiła Gorbaczowa ustawowej prohibicji w 1985 roku. Prohibicja, a właściwie mocne ograniczenie spożycia mocnych trunków miało na celu walkę z alkoholizmem w ZSRR – w tym czasie przeciętny Homo Sovieticus spożywał do 20 litrów czystego alkoholu rocznie! Wprowadzone zmiany były dość drakońskie – wprowadzono talony mające ograniczyć spożycie do 4 butelek na głowę miesięcznie. Oczywiście, nie powstrzymało to dzielnych mieszkańców ZSRR, bo jak grzyby po deszczu zaczęły rosnąć nielegalne bimbrownie.
A w wyniku prohibicji najmocniej rykoszetem dostała Mołdawia, w której urzędowym prikazem karczowano przydomowe winnice i niszczono składowane z pietyzmem butelki wina. Stąd pomysł na budowę wiekiej ukrytej sali, gdzie złożono część butelek, które miały doczekać lepszych czasów. Te nastąpiły dość szybko, bo Gorbaczow już w 1987 r. cofnął wcześniejszy dekret i prohibicję zniesiono.
To jak to było z tymi cudami Mołdawii? Najbardziej reklamowany jest Stary Orgiejów, czyli Orheiul Vechi – zespół wykutych w skale monastyrów, całkiem malowniczo położonych na wzgórzu w dolinie rzeki Raut…