komentarzy
Foto: davidyurman.com
Do męskiej biżuterii należy zaliczyć wszelkie dodatki, które nie spełniają innej funkcji niż funkcja ozdobna. Będą to łańcuszki, przywieszki, bransolety, sygnety, spinki do mankietów oraz spinki do krawata.
Za męską biżuterię nie są natomiast uważane takie dodatki jak paski, portfele, okulary lub słuchawki.
Co z zegarkiem? Czy można go zaliczyć do męskiej biżuterii?
Klasycy męskiej elegancji i liberalni styliści są niemalże zgodni. Zegarek to jeden z podstawowych elementów męskiego stroju i wypada go nosić każdemu mężczyźnie.
Najbardziej radykalne podejście głosi, że mężczyźnie wypada nosić tylko trzy elementy męskiej biżuterii. Są nimi: zegarek (o ile traktować go jako biżuterię), spinki do mankietów i obrączka. Wszelkie inne ozdoby są zbędne.
Zwolennicy męskiej biżuterii dzielą się na tych, którzy akceptują niemalże wszystko oraz tych nieco bardziej powściągliwych.
Bardziej restrykcyjne podejście głosi, że mężczyzna może nosić wykonaną ze szlachetnego kruszcu bransoletę lub naszyjnik. Najlepiej gdy naszyjnik wzbogacony jest zawieszką w postaci krzyżyka lub innego symbolu religijnego. Wszystkie inne elementy męskiej biżuterii uznawane są za atrybuty zniewieściałego mężczyzny.
Sporo jest jednak zwolenników bardzo swobodnego podejścia do męskiej biżuterii. Akceptują oni wszelkiego rodzaju bransolety, łańcuszki, zawieszki, a nawet kolczyki. Wolna amerykanka. Takie podejście dominuje w szczególności na Południu. We Włoszech i w Hiszpanii często można spotkać eleganckich mężczyzn noszących sporo biżuterii.
Jak to w końcu jest z tą męską biżuterią. Które podejście jest właściwe?