komentarzy
Jak na warunki Kaukazu Południowego Baku jest prawdziwym molochem – liczy prawie trzy miliony ludzi, czyli tyle co Tbilisi i Erywań razem wzięte. Po ulicach suną białe Leksusy, hotelowa oferta rozpoczyna się od trzech gwiazdek, a Lonely Planet uznał stolicę Azerbejdżanu za jedną z dziesięciu najlepszych destynacji dla amatorów nocnego życia.
Tak jak o gruzińskim Batumi mówi się, że będzie europejskim Las Vegas, tak o Baku można powiedzieć, że jest europejskim Dubajem.
Po pierwszym spacerze ulicami Baku można uznać FlameTowers za architektoniczną manifestację naftowej potęgi. Jednak w czasie, kiedy na bulwarze kończono stawiać trzy wieże, kilka kilometrów od centrum powstawał futurystyczny budynek mieszczący centrum kultury imienia Hejdara Alijewa. Biała konstrukcja przypomina nieco operę w Sydney.
Baku ma również drugie oblicze – średniowieczne, zabytkowe, ukryte w wąskich uliczkach starego miasta tuż nad brzegiem Morza Kaspijskiego. W starym mieście, które wszystkie przewodniki zgodnie wymieniają jako atrakcję turystyczną numer jeden azerskiej stolicy, można znaleźć XII-wieczną wieżę Maiden Tower, wpisany na listę UNESCO cesarki pałac Szyrwanów, ekstrawagancki dom malarza Ali Shamsiego, przed którym zamiast kwiatów z doniczek wyrastają pędzle, jedyne na świecie muzeum miniaturowych książek, a także kilka galerii sztuki, saloniki sprzedawców dywanów i klimatyczne kafejki.